Tekst ukazał się drukowanym wydaniu Miesięcznika ZNAK pod tytułem Mam tylko chwilę.
Mężczyzna długo rozglądał się po przedziale – obejrzał zasłonki, półkę na bagaże, na której po chwili wahania umieścił elegancką walizkę, zdjął płaszcz i usiadł naprzeciwko mnie. Nieopatrznie na niego zerknęłam. Jeszcze nawet nie zdążyliśmy ruszyć z peronu, gdy zaczął mówić. Podróż trwała ponad pięć godzin, a on przez cały ten czas wygłaszał długie, okrągłe i wielokrotnie złożone zdania. Okazał się iranologiem, profesorem albo docentem, już nie pamiętam. Specjalizował się w językach starożytnej Persji, o której mi opowiadał. Był to – i nadal jest – obszar niekoniecznie mi bliski. Mężczyźnie to nie przeszkadzało. Początkowo próbowałam jeszcze z grzeczności zadawać pytania, lecz szybko się zorientowałam, że będę świadkinią sceny monologu, nie zaś stroną dialogu. Naukowiec uznał mnie za mikrogrupę wykładową. Cytował rozmaite przysłowia w martwym języku i retorycznie pytał, czy z czymś mi się brzmienie tych słów kojarzy. Nie kojarzyło. Poprzestałam więc na kiwaniu głową i uśmiechaniu się, coraz szerszym z każdą mijaną stacją. Ta podróż odbyła się 20 lat temu, a do dziś czasem jeszcze odczuwam lekkie zakwasy w policzkach. Zapamiętałam ją, bo kiedy wychodziłam z przedziału na mojej stacji, iranolog nie przestawał mówić, mimo że nie miał już do kogo. Podobnych podróży było wiele. I choć sama rzadko lub nigdy tego nie robiłam, to przez innych bywałam zagadywana dość często. Obecnie prawie mi się to nie zdarza. Lubię obserwować ludzi w pociągach i innych środkach transportu. Dobrze pamiętam sprzed nie tak wielu lat widok osób po prostu siedzących na swoim miejscu, patrzących przez okno albo zwyczajnie przed siebie. Dziś większość coś robi. W telefonach, w laptopach, odpisują na mejle, liczą, oglądają filmy i programy sportowe. Oczywiście również czytają, także papierowe książki – każdemu, kto rozpacza nad upadkiem czytelnictwa, radzę się wybrać pociągiem w długą trasę. Śpią. Sama na ogół w pociągu pracuję, choć wciąż jeszcze lubię podnieść głowę znad komputera. Widzę niekiedy osoby, które się rozglądają, szukają kogoś, z kim mogłyby zamienić słowo, czasem nawet im się udaje, ale poprzestają na tych paru zdaniach, bo druga strona zaraz zaczyna się zajmować czymś pilnym,…