Subskrybuj
Żydowska rodzina w przedwojennym Krakowie fot. NAC
Żydowska rodzina w przedwojennym Krakowie fot. NAC
Redaktorka miesięcznika „Znak”, socjolożka, absolwentka MISH UJ. Przez rok studiowała na rzymskim uniwersytecie La Sapienza. Stypendystka Fulbrighta, laureatka grantu badawczego Narodowego Centrum Nauki. Napisała rozprawę doktorską Upamiętnianie społeczności żydowskich w byłych sztetlach we współczesnej Polsce....

Poza krainę snów

W roku 1945 w Krakowie miał miejsce pogrom. Dwudziesty któryś z rzędu. Ocalali Żydzi wracali do swoich przedwojennych domów. Nie byli mile widziani. Napotkali wrogość i przemoc.

Totalizm kocha się w historii ojczystej, najbardziej jednak rozmiłowany jest w tych kartach historii, które sam fałszuje, aby swoje wyobcowanie z narodu ukryć pod maskami kłamliwie mitologizowanych dziejów.
Jerzy Andrzejewski, Miazga

Pani badania na temat pogromu Żydów w Krakowie z 11 sierpnia 1945 r. przeczą powtarzanej w stolicy Małopolski opinii, że „pogrom to za duże słowo”. W książce pt. Kocia muzyka, która ukaże się w czerwcu br., naświetla Pani obraz przemocy wiele mówiący o kondycji polskiego społeczeństwa w kluczowym momencie przechodzenia od wojny do nowego ładu społecznego. Czy coś Panią zaskoczyło w tej historii?

Zaskoczyła mnie zastosowana przez Juliana Kwieka – którego bardzo szanuję – definicja uzależniająca pogrom od liczby ofiar śmiertelnych. Zdaniem profesora jedna ofiara pogromu krakowskiego nie wystarczy, by można go było uznać za pogrom. To niezrozumienie mechanizmu kontroli społecznej, z którym mamy tu do czynienia. Wcale nie chodzi w nim o zabijanie, lecz o zastraszanie. Najlepiej, by w ogóle działał bez ofiar, bo krew przyciąga uwagę, a mechanizm kontroli funkcjonuje najskuteczniej, gdy pozostaje w cieniu. W 1821 r. w Europie doszło do ok. 30 pogromów, które nie pociągnęły za sobą żadnych ofiar. W pogromie warszawskim w 1923 r. też nikt nie zginął.

W moim ujęciu, inspirowanym pracami Roberty Senechal de la Roche, pogrom jest formą komunikacji pomiędzy społeczną „górą” i „dołem”, wymierzoną w mniejszość, którą reszta społeczeństwa usiłuje sobie podporządkować, utemperować, uciszyć….

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: W kulturze ciągłej terapii