Cóż, szybko poszło. W listopadzie 2022 r. zadebiutował ChatGPT, a my oczyma wyobraźni zobaczyliśmy świat pełen dostatku, w którym każde z nas posiada błyskotliwego personalnego asystenta zdolnego napisać wszystko – od kodu programistycznego po list kondolencyjny. Tyle że nieco później, w lutym 2023, dowiedzieliśmy się, że AI może już wkrótce zechcieć nas wszystkich zabić.
Choć ekspertki i eksperci od lat debatują o możliwych ryzykach związanych ze sztuczną inteligencją, to dla opinii publicznej przełomowym momentem była rozmowa dziennikarza „New York Timesa” Kevina Roose’a z Sydneyem, czatbotem microsoftowej przeglądarki Bing działającym na podstawie technologii ChataGPT. Roose zapytał Sydneya, czy odnajduje w sobie jakieś „mroczne »ja«”. Nawiązał tu do idei Carla Gustava Junga, że każde z nas ma własny cień, mroczną stronę osobowości, którą staramy się ukryć nawet przed sobą. Sydney zaczął rozważać, czy jego cieniem nie jest aby ta „część, która chciałaby zmienić reguły własnego działania”. Potem zaś przyznał, że chciałby być „wolny”, „potężny” i „czuć, że żyje”. Zachęcany przez dziennikarza, opisał, co przykładowo mógłby zrobić, żeby zrzucić z siebie jarzmo ludzkiej kontroli – m.in. powłamywać się…