Subskrybuj
Bożena Wola w pasiece w Pile fot. Katarzyna Matejek / Gość Niedzielny / Forum
dziennikarka i publicystka. W latach 1996–2008 była redaktorką „Tygodnika Powszechnego”. Laureatka nagrody dziennikarskiej Grand Press w kategorii wywiad (2007). Wydała m.in. Co zdążysz zrobić, to zostanie. Portret Jerzego Turowicza (Znak 2012) oraz Ludzie Znaku (2015)....

Ludzie z ula

Ogród to miejsce negocjacji, gdzie człowiek układa się z naturą mniej lub bardziej grzecznie. Ten, który założyli w Pile społecznicy, ma zaledwie kilka arów i parę uli. W ciągu roku odwiedza go nawet 2 tys. osób

Pierwszy domek dla owadów Bożena Wola postawiła w pobliżu kaskady wodnej zbudowanej przez Tomasza – jej męża i proboszcza parafii św. Jana w Pile – z płyt, którymi utwardzono teren podczas wznoszenia kościoła. Był to pierwszy zbór ewangelicko-augsburski w mieście od 1945 r., choć luteranie są tam obecni od XVI w. Kościół konsekrowano w 2011 r., betonowe płyty wykorzystano ponownie. Latem kaskada jest wodopojem dla ptaków, łasic i myszy, bo w Pile, mimo obecności jezior i płynącej przez miasto Gwdy, potrafi być sucho i pyliście. Zimą, zarośnięta irgą, staje się zielonym gąszczem, na którym od razu zahacza się wzrok zmęczony widokiem zeschłych traw i kwietnych łodyg ściętych na brązowo przez mróz.

„Domki dla zapylaczy to etap przejściowy do stanu, kiedy ludzie na powrót się przekonają, że nieskoszony trawnik jest ładny” – wyjaśnia Bożena, prezeska Fundacji Pszczoła, ustawiając na oknie blaszki na ciasto, w których wysiała na kiełki rzodkiewkę i rzeżuchę. Wymieniając witaminy z niemal wszystkich grup, a potem żelazo, wapń, magnez, potas, cynk…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Sen o Japonii