Zamówienie na osobisty tekst o zaburzeniach odżywiania przyjęłam z oporem, nie miałam ochoty odsłaniać się, przedstawiać się jak ktoś z kłopotem ani wracać do przeszłej, zamkniętej już sprawy. Zaciekawił mnie jednak ten opór, nie wiedziałam, czy związany był z obawą, że uruchomię coś, co miało być już martwe, że sprawy przeszłe wciąż są obecne i żywe, że przyprawię sobie tożsamościową łatę, a w końcu że doświadczenia bywają takie banalne, takie typowe. „Nic osobistego” to niezła dewiza, rodzaj ochronnej peleryny, najczęściej działa. Ale ciekawość, by sprawdzić (a gdzie lepiej niż w pisaniu), dokąd mnie ta opowieść zaprowadzi, zrobiła swoje. Pewnie w miejsca podatne na zranienie; jeśli jednak wrażliwość potraktować jak siłę, nie słabość, to – w drogę.
Spadek (skąd ja to mam?)
Zacznę bezpieczniej, czyli nie od razu od siebie. Po ChłopkachJoanny Kuciel-Frydryszak zostanie nie tylko pamięć sukcesu wydawniczego budzącego u jednych podziw, a u innych zazdrość, ale i pamięć o odsłoniętym problemie głodu. Wcześniej tuszowany, wypierany, jakby należało się go wstydzić bardziej niż przynależności do grupy czy…