Subskrybuj
Dwie żołnierki podziwiają tatuaż u Jessie Knight miejscowej tatuatorki, 1951 r., Aldershot, Wielka Brytania fot. Haywood Magee/Picture Post/Hulton/Getty
Autorka książki Bestiariusz nowohucki, za którą otrzymała Nagrodę Conrada, nominację do Nagrody Nike i Nagrody Literackiej Gdynia. Laureatka Nagrody im. Adama Włodka i Międzynarodowego Konkursu na Dramat Współczesny o Tematyce Żydowskiej. Związana z Nową Hutą...

Opowieść o wytatuowanym „ja”

„Co oznacza ten tatuaż?” – tak brzmi jedno z moich najmniej lubianych pytań. Najczęściej mój tatuaż nie oznacza nic albo wyraża coś głupiego, błahego, nieważnego. Czy wniosek z tego, że mam pstro w głowie, a tatuaże to tylko próżniacza zachcianka?

Tatuaż nie jest wynalazkiem naszych czasów, nawet nie naszego wieku, ale ten, który jest mi szczególnie bliski, czyli artystyczny, jest najmłodszym typem z całego zjawiska. Jego starsi bracia, którzy jednak ciągle są w formie, to tatuaż więzienny, militarny, a także plemienny. Wszystkie w mniej lub bardziej pokrętny sposób wywodzą się z tradycji tatuowania niemającej prawdopodobnie jednego źródła: ani kulturowego, ani geograficznego. Tatuowali się ludzie paleolitu i neolitu. Być może była to pierwsza praktyka, która odróżniała homo sapiens od zwierząt. Tatuaż zdobił skórę dawnych społeczeństw Oceanii, Półwyspu Malajskiego, Afryki, Ameryki Północnej i Południowej oraz Japonii. Owszem, zdobił, bo poza funkcjami magiczno-religijnymi i leczniczymi pełnił też tę estetyczną. Zarówno więc chronił przed złymi mocami, chorobą i śmiercią, jak i dodawał punktów na rynku matrymonialnym albo po prostu: cieszył oko – mówi się czasem, że w dawnych epokach człowiek był bardziej przyozdobiony niż ubrany. Zazwyczaj tatuaże odgrywały także ważną rolę społeczną – mówiły: „Jesteś swój”. Umożliwiały rozpoznanie pobratymców, określenie ich pozycji w grupie, nadanie sobie wyższego statusu,…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Jak żyć w ciałopozytywnym świecie