Dwa lata temu ConsumerAffairs, podmiot zajmujący się m.in. analizą rynku oraz przeprowadzaniem ankiet, wykonał badanie, w którym wzięli udział milenialsi oraz przedstawiciele pokolenia Z, liczący łącznie tysiąc osób. Wszyscy ankietowani byli opiekunami zwierząt domowych (najczęściej psów oraz kotów). Z ich odpowiedzi wynikało, że większość (81%) badanych kocha swojego zwierzaka bardziej niż przynajmniej jednego członka najbliższej rodziny. 3 na 10 osób darzyło silniejszym uczuciem czworonoga niż swojego partnera. Połowa badanych przyznała, że odczuwa większą miłość do pupila niż do własnej matki.
Ankietowanych poproszono nie tylko o ocenę siły własnego uczucia, ale również o wskazanie, ile byliby w stanie poświęcić dla swojego zwierzęcia. Chodziło głównie o koszty ewentualnego leczenia.
Prawie połowa badanych deklarowała, że podjęłaby dodatkową pracę, gdyby cena opieki medycznej pupila przekroczyła aktualne możliwości finansowe.
1 na 4 ankietowanych sprzedałby swój samochód, aby zdobyć pieniądze na ratowanie zdrowia czworonoga, a ponad 40% poświęciłoby w tym celu telewizor lub laptopa.
Czy tak duże zaangażowanie (emocjonalne i finansowe) wynika z tego, że zwierzęta domowe są dla współczesnych dorosłych kim innym, niż były dla poprzednich pokoleń? Zdaje się, że tak. Obecnie ludzie nie tylko darzą swoje czworonogi ogromnym uczuciem, ale też nadają im inną „rangę” w rodzinie. Na przykład ze wspomnianych badań ConsumerAffairs wynika, że 58% milenialsów i 70% „zetek” wolałoby mieć zwierzę zamiast dziecka. Tu jednak trzeba zwrócić uwagę na kilka…