Subskrybuj
Ilustracja: Nataliia Nosova
Redaktorka miesięcznika „Znak”, recenzentka, absolwentka krytyki literackiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Opiekunka rubryki "Wśród możliwości"

W naszej historii nie ma winnych

Opowieści rodzinne mogą być dobrą podpowiedzią dla naszych dalszych decyzji. Uświadamiają, co było trudnością w pokoleniach wcześniejszych, pozwalają odrzucić obciążające mechanizmy, za którymi nie chcielibyśmy pójść.

Mówi się często: jaka matka, taka córka, jaka mać, taka nać. Czy rzeczywiście można powiedzieć, że upodabniamy się do swoich rodziców?

Nie nazwałabym tego upodabnianiem, bo podobieństwo charakteru czy pewnych zachowań często na pierwszy rzut oka nie jest jednoznaczne. Tłumacząc te powiedzenia na gruncie psychologii, powiedziałabym raczej tak: wszystko, co się zadziało od chwili naszych narodzin i jeszcze wcześniej, w życiu naszych rodziców i dziadków, ma znaczenie. Historie osób, które były naszymi opiekunami i tworzyły strukturę społeczną, dzięki której mogliśmy się wychowywać, stanowią naszą spuściznę i my ją niesiemy, czy tego chcemy, czy nie. Raczej przejmujemy jedynie pewne wzorce, niż w pełni upodabniamy się do jednej postaci.

Zatem jeśli ktoś mi powie, że jestem jak moja matka, znaczy, że być może wśród kobiet w mojej rodzinie działa silny mechanizm przekazu określonego wzorca zachowań, emocjonalnego reagowania, wchodzenia w relacje bądź unikania ich.

Czy tym właśnie są skrypty międzypokoleniowe?

Skrypty międzypokoleniowe to trwające w rodzinie z pokolenia na pokolenie wzorce funkcjonowania dające jej członkom siłę przetrwania, umożliwiające adaptację do różnego rodzaju warunków.

Mają swój cel i sens w określonym kontekście,…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Historie, z których się składasz