Swego czasu prowadziłam wiele warsztatów kulinarnych. Choć wcześniej uważałam, że nie przepadam za ludźmi, że nie umiem ich niczym zainteresować i że na pewno się do tego nie nadaję, to przeważyła we mnie potrzeba dzielenia się wiedzą, którą zgromadziłam przez lata. Wymagało to ode mnie wyjścia ze strefy komfortu, lecz wiedziałam, że chcę tego. Nie spodziewałam się, że warsztaty staną się moim sposobem na kilka lat życia zawodowego. Pokazywałam więc, jak składać chlebowe bochenki, jak zagniatać ciasto drożdżowe, jak robić uniwersalne spody do tart, jak smażyć góry pączków. Okazało się, że taka praca daje mi moc. Przebywanie z ludźmi, którzy przyszli po wiedzę właśnie do mnie, bo tego chcieli, z otwartymi sercami, dawało mi dużo więcej energii i odwagi, niż mogłam przypuszczać. Miałam okazję współpracować przede wszystkim z kobietami, reprezentującymi rozmaite profesje, pochodzącymi z różnych miejsc, będącymi w odmiennym wieku. Pokazały mi, że to, co robię, ma sens. Widziałam w ludziach potrzebę zrobienia czegoś własnymi rękami, od A do Z, zamiany niczego w coś. Wytworzenia czegoś namacalnego, fizycznego. Moim zdaniem nie ma nic bardziej magicznego niż upieczenie własnego chleba. Patrzenie, jak woda, mąka i sól zamieniają się w bułki i bochenki, a przede wszystkim przynoszą radość na twarzach tych, którzy zrobili to po raz pierwszy. Bo się udało. Podczas pandemii widziałam wzmożone…
Blogerka od 2006 r., tworzy whiteplate.com. Autorka książek kulinarnych, miłośniczka Azji i domowego wypieku chleba. Warszawianka mieszkająca od niedawna w Poznaniu. Mama trzech córek