Subskrybuj
Eliza Mórawska-Kmita fot. Edyta Leszczak
Blogerka od 2006 r., tworzy whiteplate.com. Autorka książek kulinarnych, miłośniczka Azji i domowego wypieku chleba. Warszawianka mieszkająca od niedawna w Poznaniu. Mama trzech córek

Jesteś offline?

Obejrzałam ostatnio miniserial Żyć 100 lat. Tajemnice niebieskich stref i choć spotkałam się z głosami, że niektóre z postawionych tam tez mogą być naciągane, zapamiętałam jedno: brak kontaktów z ludźmi i samotność mogą skrócić nasze życie o 10–12 lat.

Myślę o tym intensywnie, patrząc na moją najstarszą, dorosłą już córkę, która skarży się, że „nikt dziś nie chce wychodzić”, bo wszyscy spędzają więcej czasu online niż offline.

Doceniam internet, moje zawodowe życie dzięki niemu ma rację bytu, lecz inspiracji szukam zdecydowanie poza nim. To właśnie offline daje mi paliwo do tworzenia i działania. Możesz obejrzeć 10 tutoriali kucharskich, a na końcu okazuje się, że i tak więcej zapamiętasz na warsztatach kulinarnych, kiedy ktoś weźmie cię za rękę i pokaże, jak pokroić warzywa w julienne.

Przeprowadzając się z miejsca na miejsce, za każdym razem liczyłam na to, że będę miała fajnych sąsiadów. Fajnych, czyli jakich? Ano takich, jacy są obok, ale nie za blisko, takich, co w razie czego pomogą, przy czym sami nie będą się bali poprosić o pomoc, gdy przyjdzie potrzeba. Chęć wzajemnego wsparcia przy jednoczesnym poszanowaniu własnych granic to dla mnie wartość dobrego sąsiedztwa. Życzliwość, szacunek i chęć życia w harmonii.

Wychowałam się w bloku na warszawskim Grochowie, gdzie wszyscy mówili sobie „dzień dobry”. Na klatce sąsiedzi się znali, mniej więcej wiedzieli, gdzie kto pracuje, czym się zajmuje i kogo można poprosić o pomoc (a kogo absolutnie nie). Nie idealizuję przeszłości, bo, wiadomo, różnie bywało, ale mieszkali tam ludzie, którzy sobie pomagali, wspierali się, odwiedzali, kolegowali, nawet ze sobą przyjaźnili. Te relacje trwały czasem nawet całe życie. Wychowana w takim otoczeniu, szukałam czegoś podobnego, gdy dorosłam. Na początku nawet się udawało. Później zamieszkałam na lata w miejscu, gdzie sąsiedzi uciekali na swój widok. Im dłużej trwał ten stan, tym bardziej go nie rozumiałam. Zupełnie tak, jakby każde mieszkanie było samotną wyspą. Jest taki profil na Instagramie, który nazywa się polish_nostalgia. 95 tys. obserwujących zdjęcia i filmy z lat 80. i 90., kiedy byliśmy dziećmi. Miliony (sic!) wyświetleń. Wśród nich nagranie z urodzin w latach 90.: pełna chata dzieciaków i dorosłych, impreza w mieszkaniu, oranżada na stole, balony. Luz, wolność i swoboda. Lajkujemy, piszemy o tym, że tęsknimy za tamtymi czasami.

A ja…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Tęsknota za offlinem