Czy nie ulegamy jakiemuś złudzeniu, chcąc mówić o złu specyficznym dla XXI w.? Czy przy pomocy uczonych analiz nie tworzymy kolejnego fantomu podsycającego nasz strach? A jednak trudno nie pytać „skąd zło?”. Nie jest to jedno z tych szacownych filozoficznych pytań, które przystoi nam znać i w pewnych okolicznościach zadawać, nawet jeśli niewiele nas ono obchodzi.
Rzecz jednak nie w tym, by konstruować kolejną teorię zła. Wobec idei poszukiwań jego istoty winna nas cechować daleko idąca rezerwa. Niewiara w możliwość wytropienia tego jednego momentu, w którym zbiega się „zło” wszystkich elementów naszego „teraz”, nie musi jednak kończyć się ani zwątpieniem w ich realność, ani tym bardziej zrezygnowanym milczeniem. Nie pretendując jakkolwiek do gruntownego ujęcia zagadnienia, spróbujemy jedynie wskazać na kilka momentów, w których realizuje się to, co ostrożnie nazwać można by naszym złem współczesnym.
…