Subskrybuj
Ilustracja: Patrycja Niewiadomska
Pisarka, animatorka kultury, działaczka społeczna. Laureatka Nagrody Gombrowicza i Nagrody Conrada za powieść Ma być czysto. Jej książki były nominowane m.in. do Nagrody Nike, Paszportu „Polityki”, Nagrody Literackiej Gdynia i Nagrody Literackiej Unii Europejskiej. Jej...

Sukces w epoce zaniku marzeń

Sukcesem w życiu może być to, że ukończyłeś szkołę średnią albo masz stabilną pracę, jeśli do tej pory żyłeś w domu pozbawionym poczucia bezpieczeństwa. Trzeba być ślepym, by zakładać, że ktoś taki osiągnął mniej, bo „mniej się starał”

Od jesieni prześladowało mnie widmo roku 2016, które zimą okazało się trendem algorytmicznym. Instagram uznał, że proponowanie mi postów „2026 to nowy 2016” to strzał w dziesiątkę, biorąc pod uwagę parametry mojego cyfrowego sobowtóra, czyli mojego portretu na bazie danych, które zostawiam w sieci. Przez to tuż po sylwestrze lub w jego okolicy zaczęły napływać do mnie od kilku znanych mi osób, a później już głównie od nieznajomych i celebrytów nostalgiczne obrazy, którym towarzyszyły bardziej lub mniej ostentacyjne posty o osiągnięciach zawodowych, wyjściach z depresji, dzieciach, przemianach duchowych, transformacjach stylu życia, nowych pasjach, przeprowadzkach. Wszystko to, co zwykle w tym czasie pojawia się jako wspomnienie minionego roku, tutaj stanowiło podsumowanie dekady życia w formie kilku zdjęć. Cofając się wraz z obcymi ludźmi i ich postami w czasie, czułam coś w rodzaju irytacji, którą tłumiłam racjonalizacją: pewnie znowu Instagram potrzebuje więcej zdjęć, żeby lepiej pozycjonować dane i trenować AI. Pamięć bazuje przecież na podobnych schematach, więc platforma podsuwa gotowy wzór do zarabiania na naszych dobrych wspomnieniach. Tutaj małe dopowiedzenie. Sama jestem człowiekiem i nic, co ludzkie oraz afektywne w sieci, nie jest mi obce: dodałam w minionym roku zdjęcia z własnego ślubu. Można ten gest – zależnie od interpretacji i nastroju – nazwać: chwaleniem się sukcesem małżeńskim, sprzedawaniem prywatności lub dzieleniem się poruszającym momentem życiowym. Niezależnie od jego znaczenia i ja, i mój ukochany wylądujemy ostatecznie na śmietniku danych, może już AI…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Pułapki samorozwoju