Co nas bowiem przeklina? (Przeklina znaczy: oddala,
Bezradnych jak na lodowisku tańczące koszule…)
Ta prawda, co jest ciemna, lecz ziarnista jak stal,
Czy skrzydła
Z ptasich pęcherzy, rozpiętych na promykach?
(Stanisław Grochowiak, Ikar)
Znakiem naszego czasu coraz częściej i coraz brutalniej stają się apokalipsy bez Eschatonu. Tak jak MelancholiaLarsa von Triera, urodziwy i straszny sen filmowy o końcu naszego świata, rozgrywający się „poza dobrem i złem”, bez nadziei i metanoi, bez poczucia grzechu i winy. I unieważniający wszelkie – takie odnoszę wrażenie – moralne wybory w imię postawy, którą Søren Kierkegaard rozpoznawał ongiś – mówiąc w uproszczeniu – jako postawę estetyczną, zasklepioną radykalnie w swych egocentrycznych pragnieniach, przeciwną życiu etycznemu, nastawionemu na bycie członkiem społeczności, świadomym swych ograniczeń i własnej skłonności do zła (co rodzi oczywiście doznanie winy). Uroda świata,…