Subskrybuj

Gdy religia i magia w jednym stały domu

Czytając taki tytuł, można się żachnąć: kiedyż tak było?! Może za Mieszka czy Chrobrego, gdy ich poddani, przyjąwszy gremialnie chrzest, początkowo mieszali stare i nowe przekonania, lecz przecież z czasem duchowni wykorzenili magiczne praktyki i dawne zabobony. Czysty płomień wiary płonął za to od początku przy biskupich katedrach i w klasztorach, a nierzadko pod opieką kapelana i na książęcym dworze.

Taka wizja wczesnej a skutecznej separacji religii i magii ma jednak mało wspólnego z realnym i długotrwałym procesem chrystianizacji, w którym stare i nowe wchodziło w znacznie bardziej złożone interakcje niż poranne wypieranie nocy przez dzień. Dlatego też i konsekwencje owego przenikania wzajemnego religijnych kultur – w głowach zwykłych wyznawców – były doniosłe i dalekosiężne. Siły i trwałości tych następstw nie można mierzyć jedynie treścią i zasięgiem przesądów, jakie przetrwały najdłużej w myśleniu i praktyce – czytelnych w religijności zwykłych ludzi. Tę można zwać ludową, o ile rozumie się przez to jej masowy charakter w sensie porządku mentalnego, nie zaś stanowego ongiś, a folklorystycznego dziś. Od potocznego sposobu pojmowania wiary i jej wymagań nie można bowiem wyłączać także większości przedstawicieli elit społecznych i kościelnych, gdyż w ciągu wieków tylko jakaś ich część uczestniczyła w pełni w kulturze wysokiej jako jej odbiorcy i niekiedy twórcy. Prośba kierowana do Boga ze czcią i uległością charakteryzuje religię, zaś wymuszanie czegoś na siłach nadprzyrodzonych poprzez spełnienie odpowiedniego obrzędu, wykonanie należnego gestu, wypowiedzenie stosownej formuły, czyli dążenie do osiągnięcia celu automatycznie i manipulacyjnie – jest magią. Tak pojmowane rozróżnienie pochodzi z XVI wieku, gdy protestanci zarzucali katolikom uprawianie magii. Antropologowie przyjęli je na przełomie XIX i XX…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką
Artykuł pojawił się w numerze: Zabobon czy źródło wiary? O religijności ludowej