Subskrybuj

Kryzys? Ani pierwszy, ani ostatni…

Błędem jest myślenie, że dopóki tropu nie zwietrzyli dziennikarze - problem nie istnieje. Prędzej czy później bowiem to następuje, a wtedy oskarżenia mediów o pogoń za sensacją brzmią jak płacz nad rozlanym mlekiem. Rozwiązywanie problemów Kościoła nie musi dokonywać się przed kamerami. Wystarczy, że w porę zadziałają mechanizmy wewnętrzne, które wygrają z układami koleżeńskimi i zwykłym strachem przed utratą pobożnego „image’u”.

Druga część starego przysłowia „Młyny Kościoła mielą powoli…” – nomen omen mniej popularna – brzmi: „… ale skutecznie”. To „powoli” boleśnie nieraz dawało się odczuć w sytuacjach kryzysowych. A spóźniona skuteczność niekoniecznie była doskonała. Trudno dziwić się tej ostrożności – Mater Ecclesia rządzi się innymi prawami niż instytucja świecka. Żądanie, by działała jak jednostka policji, byłoby absurdem. Ale Kościół ma swoje sposoby na zażegnanie kłopotów. Oczyszczeniem bywało ujawnianie – także na życzenie duchownych – bulwersujących spraw opinii publicznej. Do największego ostatnio kryzysu w…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Kościół po zawale