Kazimierz Przerwa-Tetmajer w tomie Na Skalnym Podhaluopowiada historię górala, Józefa Smasia z Olczy, który pojechał się wyspowiadać do ludźmierskiego sanktuarium. Smaś był zbójnikiem, „nie z potrzeby, ale z ochoty”, ponieważ jednak rabował po drugiej stronie Tatr, a zdobyte pieniądze rozdawał, był przez ludzi szanowany. Kłuło ich w oczy tylko jedno: że „tak mu się wiedło, jakby mu Pan Bóg umyślnie błogosławił, a on nigdy może nawet w kościele nie był, chyba wtedy, kie go kścili”. Na to jednak Smaś miał swoje wytłumaczenie. „Ja ta nie widzem – mówił – coby sie Pan Bóg do mnie wrazoł, cos ja sie Mu ta bedem popod ręce plątał? (…) Ja ta ku temu, co ku mnie nie idzie, nie wartki”. Zdarzyło się jednak, że zmogła Smasia choroba. A że ani sadło niedźwiedzie, ani okadzanie i zaczynianie nic mu nie pomogły, baby…
Poeta, publicysta. Stale współpracuje z „Tygodnikiem Powszechnym” i „Znakiem”. Nakładem Wydawnictwa Znak właśnie ukazała się jego książka „Tischner. Biografia”, a w 2019 r. „Dziennik końca świata”. Wydał też m.in. tom miniesejów „Sto lat. Książka życzeń”...