1. Primum principium vitae[1]. Nie ma innego punktu wyjścia dla filozoficznego namysłu nad duszą, niż ta lakoniczna, metafizyczna formuła. Pytać o duszę, to pytać przede wszystkim o „zasadę życia”. I to nie byle jaką, ale „pierwszą”, „naczelną”, „zasadniczą”… Strasznie to dziwnie brzmi, bardzo enigmatycznie, pytać o „zasadę” i to jeszcze „zasadę zasadniczą”. Ale można się z dziwności tego pytania dość łatwo wywikłać. Wystarczy przyjąć, a raczej dostrzec, że pytać o zasadę życia, to szukać wyjaśnienia, jasności i zrozumienia w kwestii życia. I to szukać „pryncypialnie”, nie zadowalając się byle jakimi odpowiedziami. Zmierzać do wyjaśnienia naprawdę pełnego, takiego, które jest zadowalające i potrafi zaspokoić człowieka. Ale jeśli tak rzecz ma się z duszą, to znaczy, że pytanie o nią pojawia się wtedy, gdy życie nie jest samo z siebie zrozumiałe, gdy jawi się jako z zagadka, jako problem. Można powiedzieć zatem, że kwestia duszy to sprawa niejasnego charakteru życia, i to nie w trybie „wyjątku”, „przejściowej” sytuacji, „przypadku”, ale jego „zasadniczego” położenia. Pytać o duszę, to zatem mierzyć się z tym, że sens życia nie jest jawny, choć być może istnieje (w każdym razie nie należy tego z góry wykluczać). To znaczy zaś, że życie samo z siebie się nie tłumaczy, ale jest czymś nieprzejrzystym, nieodgadnionym. Co to jest ta niejasność życia, ta skrytość jego znaczenia, jego „niegruntowność”? Śmierć. To ona stawia życie pod znakiem zapytania. To jej „wyrok”, skazujący życie na kres, na skończoność, czyni je…
Dr hab., filozof, eseista i tłumacz, pracuje w Katedrze Filozofii Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Autor książek Inna Boskość (2009), Istnienie jest Bogiem, ja jest grzechem (2013), Homo polacus. Eseje o polskiej duszy (2015), Aporetyczna nieśmiertelność....