Henryk Woźniakowski: Czy historycy często odczuwają pokusę zajmowania się futurologią?
Jean Delumeau: Nieuchronnie. Przynajmniej w obszarze wiary. Jeśli bowiem historyk zajmuje się wiarą chrześcijańską, jak to jest w moim przypadku, musi oczywiście stawiać sobie pytania na temat przyszłości. Zajmujemy się więc przyszłością, porównując ją z przeszłością. To wydaje mi się normalne.
W mojej karierze, ponieważ pisałem o religijnej historii Zachodu, musiałem zadać sobie pytanie na temat sytuacji obecnej, bazując i pomagając sobie wiedzą, jaką miałem na temat przeszłości Europy Zachodniej z punktu widzenia religijnego. Zająłem stanowisko głównie w trzech książkach: Le christianisme va-t-il mourir? (to zostało szybko przetłumaczone na polski), następnie w Ce que je crois, które ukazało się w serii o takim samym tytule. Ta książka nie jest przetłumaczona na polski. Wreszcie w Guetter l’aurore, która ukazała się w 2003. W tych pracach zająłem stanowisko na temat aktualności chrześcijaństwa.
HW: Stosunkowo niewielu historyków ma jednak odwagę wypowiadać się na ten temat pisemnie. Niezupełnie. Na przykład Pierre Chaunu, mój rówieśnik, protestant zajmujący się historią XVI i XVII wieku, obecnie chory i niemogący już pisać, był jednym z rzeczników protestantyzmu francuskiego w naszej epoce. Dodam też, że na wielu uniwersytetach francuskich (a szczególnie na…