Subskrybuj
Dr, filozof i tłumacz, pracuje w Instytucie Kultury UJ. Opublikował m.in. Maska i oko. Rozważania o tragedii, ironii i polityce (2013) oraz Przyszłość pewnej przenośni. Przyczynek do pytania o historię sztuki (2015), za którą otrzymał Nagrodę  im. Barbary Skargi

Humanizm, erotyzm, katolicyzm

Seksualność zawiera się w erosie, jest fragmentem całości, owszem, ale takim fragmentem, który niejako zasłania sobą całość. Rzecz w tym, że ujmowanie erotyzmu jako seksualności uniemożliwia rozpoznanie erosa w sensie platońskim – nie prowadzi w górę, ponad siebie, nie ma w sobie twórczej siły, która charakteryzuje erotyzm; nie może być dźwignią transcendencji. Seksualność to eros, który staje się potrzebą, głodem; wystarczy go nasycić, aby zamilkł.

Moim bratem jest ten, kto wie, że sobie samemu nic nie można dać.

Nicolás Gómez Dávila

Żadna istota ludzka nie uniknie konieczności przyjęcia jakiegoś dobra poza sobą, ku któremu myśl kieruje się w porywie pragnienia, błagania i nadziei.

Simone Weil

Platon rozpoznał filozofię jako postać erosa. Erotyzm platoński jest z pewnością czymś innym niż to, co nazywamy dzisiaj seksualnością. Seks to wynalazek XIX-wieczny, wiktoriański; XX-wieczny freudyzm, jak przekonywał Michel Foucault jest tylko odmianą wiktorianizmu. Wielu odczuwających osamotnienie w dzisiejszej cywilizacji miłośników starej Grecji ubolewało nad degradacją współczesnego erosa, który sprowadzony został do seksualności. Na świadków w tej sprawie przywołać można dwoje myślicieli, którzy uwodzili swoich czytelników tak mniej więcej, jak Alcybiadesa uwiódł Sokrates, platońskie uosobienie erosa — tzn. nie robiąc nic, aby uwodzić; nie poruszając się (żywą postać Sokratesa pod chitonem Alcybiadesa, Arystoteles zaklął później w abstrakcję, nieporuszonego poruszyciela). Oboje nie żądali bowiem niczego dla siebie i traktowali swój umysł jako środowisko, przez które jedynie przepływają myśli, jakim zobowiązani są udzielić schronienia. Mówię tu o Simone Weil i o Nicolásie Gómezie Dávili, postaciach skrajnie się różniących pod względem politycznych temperamentów (jak tylko żydowska aktywistka skrajnej lewicy może się różnić od południowoamerykańskiego patrycjusza, posiadacza ziemskiego i reakcjonisty), ale zarazem bliźniaczo do siebie podobnych samotnikach filozoficznych. „Zmysłowość jest spadkiem po świecie antycznym. Społeczeństwa, w których ślad grecki i rzymski bądź się wymazuje, bądź nie istnieje, znają wyłącznie sentymentalizm i seksualność” – napisał Dávila[1]. W podobnym duchu wypowiadała się Weil[2]. Łączyła ją z Dávilą nie tylko samotność, lakoniczność i tęsknota za greckim erosem. Oboje byli — a w każdym razie chcieli być — katolikami; a związek katolicyzmu i erotyzmu wydaje mi się właśnie czymś w najwyższym…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Czy chrześcijanie przegrywają walkę z czasem?