Czy rok 2020 okaże się przełomowy w najnowszej historii Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce?
Tak sądzę. Przekonuje mnie porównanie obecnego czasu do Sarajewa 1914 r.
To znaczy?
Tej metafory użył w marcu Giulio Tremonti, włoski polityk i ekonomista, argumentując, że ten rok i trwająca pandemia będą miały długofalowe skutki podobne do słynnego zamachu na księcia Franciszka Ferdynanda. Jestem pewien, że rok 2020 będzie w przyszłości wspominany jako dziejowa cezura – zmierzch pewnej epoki i narodziny nowego globalnego porządku. Również w przypadku Kościoła to moment, gdy obserwujemy kres pewnego modelu katolicyzmu i wyłanianie się czegoś nowego.
Które wydarzenia w Kościele miały tu największe znaczenie?
Najistotniejsze są dwa czynniki. Pierwszy, zewnętrzny, w Polsce rzadko może dostrzegany, to głębokie konsekwencje reformy Kościoła, którą w wymiarze ogólnoświatowym przeprowadza papież Franciszek. Nowe, zrodzone w Rzymie treści stopniowo rozlewają się po świecie i zaczynają odmieniać katolicyzm. Z drugim czynnikiem mamy do czynienia wewnątrz naszego kraju. Najmocniejszym zapewne tąpnięciem były protesty młodych ludzi, wywołane perspektywą zaostrzenia przepisów antyaborcyjnych. Padające tam ostre, niekiedy antyklerykalne hasła są wyraźnym dowodem, że młode pokolenie w dużym stopniu odwróciło się już od Kościoła.
Co…