W trakcie kilku publicznych dyskusji wyznała Pani, że nie uważa się już za katoliczkę. Co to w praktyce oznacza?
Ostateczne odejście od Kościoła katolickiego. Byłam w nim ponad 70 lat. A teraz jestem byłą katoliczką.
Ale nie dokonała Pani formalnej apostazji.
Nie. I nie zamierzam jej dokonywać. Każdy ma prawo sam określać swoją tożsamość, w tym wyznaniową. Dlaczego miałabym prosić o cokolwiek instytucję, w której autorytet nie wierzę? Dla mnie to nie ma sensu.
Co wywołało Pani decyzję?To był długi proces. Od dawna wiele rzeczy w polskim Kościele mi się…