Czy Jan Paweł II, którego wielu z nas przez kilka dekad uważało za najmądrzejszego człowieka na świecie, „świadka nadziei”, miał na oczach bielmo uniemożliwiające mu właściwy ogląd rzeczywistości? Czy ten, o którym myśleliśmy, że na co dzień ogląda Jezusa, „patrzył, lecz nie widział”? Nie chodzi tu o niewidzenie Boga – zostawmy na boku mistykę (choć w chrześcijaństwie nie da się oddzielić relacji z Bogiem od współczucia dla cierpiącego człowieka). Idzie mi o niedostrzeganie zła, od dawna przenikającego instytucję, której przez ponad ćwierć wieku przewodził.
Czy papież rzeczywiście go nie widział? A może – jak sugerują niektórzy bohaterowie książki Bielmo Marcina Gutowskiego– nie chciał go dojrzeć? Niczym człowiek zakochany, który nie wierzy (nie chce wierzyć!) temu, co…