Od kiedy towarzyszy Panu Dante?
Przeglądając ostatnio papiery, znalazłem wiersz inspirowany Boską komedią, który napisałem jako czternastolatek. Pisany Dantejską tercyną, bardzo naiwny. Czyli wychodziłoby, że Dante jest ze mną gdzieś od połowy lat 70.
Przeczytał Pan wtedy Boską komedię?
Chyba tak. Zawsze byłem niezwykle ciekawy tego, co świat uważa za trudne, i uważałem, że muszę czytać książki, których nie rozumiem. Do dzisiaj mi to zostało. Te książki, które rozumiem, mniej mnie interesują.
Pamiętam, że oglądałem też wtedy spektakl Józefa Szajny w Teatrze Studio pt. Dante. Wizja Piekła została tam połączona z doświadczeniami z obozów koncentracyjnych. To było dla mnie ogromne przeżycie.
Później zaczął Pan tworzyć pierwsze przekłady poematu Dantego, opublikował też Rzymską komedię, przewodnik…