Ogląda się Pan wstecz?
Dotąd tego nie robiłem, szedłem naprzód, i już. Wiem jednak, że mam przed sobą raczej mniej niż więcej życia. Jak to mówią Anglicy, nie wiadomo, kiedy staruszek kopnie w wiadro. Pani wizyta skłania mnie więc do małego rozrachunku. Zdaje mi się, że wszystko ułożyło się w jakiś… nie powiem, że sens, ale jednak w coś.
Dlaczego nie „sens”?
Mówienie o sensie przez duże „S” jest stratą czasu. Oczywiście każdy dzień niesie nowe sensy, mamy zadania do rozwiązania, problemy do przezwyciężenia, radości z różnych spraw. Ale czy te cząstkowe sensy składają się w jakiś wielki „Sens”? Nie myślę tak o życiu.
Co Pana cieszy?
O, proszę Pani, mnóstwo rzeczy. Powiedziałbym nawet, że jestem hedonistą, choć nie w potocznym rozumieniu.
Widzę tu sztangę obok biblioteczki.Trenuję dwa lub trzy razy w tygodniu. Gdy tylko moje ciało zesztywnieje od długiej pracy, wsiadam na rower i jadę np. do Kalwarii Zebrzydowskiej. To jest jakieś 30 km, a po drodze…