Spędził Pan nastoletnie lata w rozdartym wojną Libanie. Czy to doświadczenie ukształtowało Pańskie myślenie o niepewności i ryzyku?
Wojna to jedno z tych rzadkich, ekstremalnych wydarzeń, które zmuszają do kształtowania charakteru, choćby po to, by przetrwać w obliczu nieprzewidywalnego. Niemniej Liban skłania mnie do jeszcze głębszego namysłu, m.in. nad moją miłością do zachodniej cywilizacji, która narodziła się na tych terenach – przed Atenami, Rzymem, Konstantynopolem była przecież Fenicja. Odczuwam silny związek z antycznym światem. Prowadzę nawet badania genetyczne, które ujawniły wiele śladów rzymskiego DNA…