Chociaż wysiłki ireniczne pozostały bez skutku, jest możliwe, że pewne jądro wspólne, wspólne centrum wszystkich religii daje się odkryć. Tym centrum nie jest, ściśle biorąc, wspólna doktryna, jest to raczej postawa duchowa, która mogłaby wytworzyć pewien obraz świata, postawa, która nie jest wyrażalna w słowach. Czy dialog między różnymi religiami, a także między wiarą i niewiarą, jest możliwy i pożądany? Czy mógłby nie tylko ułatwić współistnienie, ale także doprowadzić do pogodzenia? Na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest to nadzwyczaj mało prawdopodobne. Jeden z powodów jest taki, że dialog nie tylko wymaga dobrej woli obu partnerów, gotowości do widzenia w tym drugim partnera właśnie, a nie śmiertelnego wroga, którego wszelkimi środkami zniszczyć należy, ale także dlatego, że dialog wymaga pewnego stopnia niepewności z obu stron. Kiedy jestem niewzruszenie osadzony w mojej mentalnej pozycji…
Polski filozof i historyk idei. Do jego najważniejszych prac należą: Świadomość religijna i więź kościelna (1965), Obecność mitu (1972), Główne nurty marksizmu (1976-1978), Jeśli Boga nie ma... (1982), Horror metaphysicus (1988), Bóg nam nic nie jest dłużny (1994). Pisał także eseje i utwory literackie - często żartobliwe...