Będziemy rozmawiać o roślinach leczniczych czy o narkotykach?
Dobre pytanie na początek. Wiem, że dla wielu ludzi na Zachodzie rośliny np. z gatunku Banisterioposis caapi – znane jako ayahuaska, kaktusy takie jak Echinocactus williamsi, czyli peyotl, lub też grzyby z rodziny Psylocibe, razem określane mianem „enteogenów”, to po prostu narkotyki. Istnieje takie powiązanie, ale jeśli ktoś choć trochę pozna społeczności, w których owe rośliny lecznicze stosowane są od tysięcy lat, zrozumie, że tak naprawdę sprawa wygląda zgoła inaczej. W tradycyjnych wspólnotach enteogeny nie są przyczyną problemów społecznych, ale wręcz przeciwnie – po dziś dzień stosowane są w leczeniu wielu takich problemów. Prosty przykład: w świecie zachodnim wielu ludzi pali papierosy, choć jest medycznie i naukowo udowodnione, że regularne palenie jest szkodliwe dla zdrowia. Krótko mówiąc, w naszej kulturze istnieje problem z uzależnieniem…