Jaki rodzaj śmierci Panią interesuje? Osobiście, czyli nie jako bioetyka, ale istotę, która musi kiedyś zakończyć życie.
Zaskoczyła mnie Pani… Chyba się nad tym nigdy głębiej nie zastanawiałam. Pierwszą rzeczą, jaka teraz przychodzi mi do głowy, jest myśl, że chciałabym, aby moja śmierć była zgodna ze sposobem, w jaki żyłam.
Tak będziemy umierać, jak żeśmy żyli? Śmierć jest częścią życia – jego dopełnieniem czy, jak ujmuje to jeden z amerykańskich bioetyków, jego ostatnią sceną. Nasza śmierć wpisuje się w kontekst życia. Uważam jednak, że śmierć nie jest najgorszą rzeczą, jaka może się człowiekowi przytrafić. Znacznie większym lękiem napawa mnie wizja ostatnich dni, kiedy byłabym pozbawiona wpływu na to, jakim zabiegom medycznym będę poddawana. Nie chciałabym, aby lekarze przedłużali moje biologiczne życie w sytuacji, gdy przestanę być świadoma otaczającego mnie świata lub gdy zabiegi te będą przynosić dodatkowe…