Andrzej Brzeziecki: Jakie uczucia budzi w Panu 30-lecie III RP? Pytam zarówno obywatela, jak i badacza jej dziejów.
Antoni Dudek: Jako obywatel czuję satysfakcję, że przeżyłem 30 lat w państwie, które odniosło sukces. Bo Polska jest krajem sukcesu – niestety, niedocenianego przez większość z nas. Gdy się spojrzy na minione 30-lecie z perspektywy wielu innych krajów, uchodzimy za symbol udanej transformacji. To może wzbudzać nawet zazdrość.
Często – może nie do końca trafnie – jesteśmy porównywani do Ukrainy, która na początku lat 90. była w podobnej sytuacji gospodarczej. Dziś widać różnicę – setki tysięcy Ukraińców „zagłosowało nogami” i wybrało Polskę jako miejsce życia i pracy.
A wielu Polaków wybrało Wyspy Brytyjskie.
Zawsze znajdzie się jakiś bogatszy kraj. Jednak Polski przed 30 laty w żaden sposób nie dałoby się porównać do ówczesnej Wielkiej Brytanii. W przypadku Ukrainy startowaliśmy, przy wszystkich różnicach przemawiających na naszą korzyść, z podobnych pozycji. Nie potrafię znaleźć w najnowszej historii Polski okresu, w którym zrobiliśmy tak wiele. Dokonaliśmy więcej niż w dwudziestoleciu międzywojennym.
Co dała Panu III RP? Wykształcenie? Pracę?Zdążyłem się wykształcić w PRL, więc to „dała” mi jeszcze władza ludowa. Jestem o tyle specyficznym przykładem, że choć oczywiście „karierę” zrobiłem już w III RP, to też głównie dzięki PRL… Stałem się publicznie rozpoznawalny za sprawą pracy w Instytucie Pamięci Narodowej. Dla mnie, mimo iż wielu to może oburzyć, IPN to III RP w miniaturze. Bilans tej instytucji jest pozytywny, choć niejednoznaczny. IPN zajął się problemem rozliczenia epoki PRL w…