Subskrybuj
Zdjęcie reklamowe fiata 126p z 1979 r. „Maluch” zmotoryzował polskie społeczeństwo. W sumie wyprodukowano w Polsce 3,3 mln egzemplarzy, a ostatni zjechał z taśmy produkcyjnej we wrześniu 2000 r. fot. Zbyszko Siemaszko / RSW / Forum
Zdjęcie reklamowe fiata 126p z 1979 r. „Maluch” zmotoryzował polskie społeczeństwo. W sumie wyprodukowano w Polsce 3,3 mln egzemplarzy, a ostatni zjechał z taśmy produkcyjnej we wrześniu 2000 r. fot. Zbyszko Siemaszko / RSW / Forum
Redaktor miesięcznika „Znak”, doktor filozofii. Współpracuje z magazynem „Kontakt”, pisze również w „Tygodniku Powszechnym” i w Mint Magazine

Chorzy na samochód

Wiedza o szkodliwości samochodów jest powszechna, a mimo to w Polsce nic się w tej sprawie nie zmienia. Kilkanaście lat pracy nauczyło mnie, że klucz do kwestii samochodowej nie jest racjonalny. Jest psychologiczny i kulturowy.

Tam siedzi taki facet, widzi Pan? [Pokazuje]

Tak, widzę.

Gdy szłam do kawiarni na naszą rozmowę, prawie przejechał mi po stopach, po czym zaparkował wielkim białym audi Q8 na pasach znajdujących się przy małym skrzyżowaniu tak, że nie dało się bezpiecznie przejść. Powiedziałam mu: „Proszę pana, tak się nie staje, tutaj jest szkoła, będą z niej wychodzić dzieci. Jak ktoś będzie skręcał, to ich nie zobaczy”. Wie Pan, co mi odpowiedział? „Czego się czepiasz, spierd… Niech dziecko będzie uważne”.

To przykre, cieszę się zatem, że w ogóle rozmawiamy, a cała sytuacja nie skończyła się jeszcze gorzej. Zwróciła Pani uwagę na markę jego samochodu, czyli – jak rozumiem – to rzecz wymowna. Jeżdżę 12-letnią Fiestą, a Pani?

Mam auto w podobnym segmencie, bo Kię Vengę.

Co to o nas mówi?Dużo. W moim przypadku, po pierwsze, znaczący jest fakt, że mam samochód, chociaż mieszkam w Warszawie, i to w miejscu z dobrym dostępem do komunikacji publicznej: metra,…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Psychodeliki. Nadzieja dla duszy i umysłu?