Subskrybuj
Ilustracje: Aleksandra Stanglewicz
Ilustracje: Aleksandra Stanglewicz
Doktorant w Szkole Doktorskiej Nauk Humanistycznych UJ, współpracuje z miesięcznikiem "Znak".

Cudowna moc roślin i grzybów

Enteogeny to substancje o działaniu psychodelicznym, które stosuje się w ramach praktyk duchowych i religijnych. Naturalne środki, mogące wywoływać odmienne stany świadomości, znane są ludzkości od tysięcy lat.

Boski sukulent

Jazgrza Williamsa (Lophophora williamsii) to mały, pozbawiony kolców kaktus pochodzący z pustyń Meksyku i Teksasu. Najbardziej znany jest jednak pod nazwą: „pejotl”, która w języku nahuatl oznacza tyle, co „migotać” lub „połyskiwać”. Zawarta w roślinie meskalina posiada silne właściwości halucynogenne, które opisywane są zarówno jako przyjemne i rozświetlające umysł, jak też jako niepokojące, a nawet odrażające. Owa sugestywna moc działania sprawiła, że w niektórych wierzeniach pejotl wyrósł do rangi spersonifikowanego bóstwa.

Ilustracje: Aleksandra Stanglewicz
Ilustracje: Aleksandra Stanglewicz

Badania archeologiczne prowadzone w 2005 r. w Teksasie pozwoliły ustalić, że jazgrza Williamsa była stosowana przez mieszkańców tych terenów już między 3780 a 3660 r. p.n.e. Roślina towarzyszyła różnym plemionom Ameryki Północnej w obrzędach, w których szaman, przy wspólnotowej konsumpcji jej kawałków, przewodził grupie podczas śpiewania odpowiednich pieśni. Halucynogenne efekty odczuwano przez 10–12 godz.

Od końca XIX w. pejotl stał się także przedmiotem zainteresowania Europejczyków. „Oczywiście, od czasu kiedy posłyszałem o peyotlu i wizjach, które wywołuje, marzeniem moim było spróbowanie cudownego drogu” – pisał Witkacy, a swoimi doświadczeniami dzielił się w korespondencji z francuskim doktorem farmakologii Alexandre’m Rouhierem. Tego typu eksperymenty niekoniecznie były udane: okazy rosnące poza środowiskiem naturalnym częściej niż wizje wywołują dolegliwości żołądkowe.

Najcenniejsza trucizna

Amanita muscaria to dobrze znany w Polsce muchomor czerwony, który zawiera m.in. działający odurzająco kwas ibotenowy. Osoby zatrute muchomorem czerwonym już pół godziny po spożyciu doświadczają makropsji, czyli zaburzenia postrzegania przestrzeni, a ponadto wykazują nadwrażliwość na bodźce wizualne i dźwiękowe oraz tracą poczucie czasu. Po dwóch godzinach zapadają w głęboki sen.

Pierwszym europejskim dokumentem, w którym przedstawiono muchomory jako enteogeny w kulturze ludów syberyjskich, jest relacja Philipa Johana von Strahlenberga z początku XVIII w. Zesłany do Tobolska szwedzki oficer zajął się geografią tego regionu i zwyczajami tamtejszych społeczności, w tym seansami z zastosowaniem Amanita muscaria.

Ilustracje: Aleksandra Stanglewicz
Ilustracje: Aleksandra Stanglewicz

W trakcie ceremonii syberyjski szaman spożywał muchomory, by wprowadzić się w stan transu, natomiast pozostali uczestnicy obrządku pili jego mocz, który wciąż zawierał substancje psychoaktywne. Niektóre źródła wskazują, że postępowano w ten sposób, ponieważ grzyby były zbyt cenne, by każdy mógł je bezpośrednio spożywać. Według innej teorii spożycie uryny miało neutralizować potencjalne skutki uboczne.

Korzenie wspólnoty

Iboga (Tabernanthe iboga) to krzew o wysokości do dwóch metrów, który rośnie w tropikalnych rejonach środkowej i zachodniej Afryki. Kora jego korzenia zawiera alkaloidy, w tym psychoaktywną ibogainę. Stosowana zwykle jako afrodyzjak czy pomoc w zwalczeniu poczucia głodu, w większych dawkach może powodować halucynacje, utrzymujące się nawet do 48 godzin.

Ilustracje: Aleksandra Stanglewicz
Ilustracje: Aleksandra Stanglewicz

Według obrzędu Bwiti w Gabonie spożywanie psychodelicznej kory umożliwia kontakt z przodkami, umacniając poczucie wspólnoty. Konsumpcja ta ma charakter zbiorowy, bardzo uroczysty, biorą w niej udział nie tylko starszyzna i uzdrowiciele, ale również dzieci pełniące funkcję świadków.

Mistyczne opętanie

Banisteriopsis caapi to gatunek południowoamerykańskiego pnącza, którego łodygi zawierają substancje psychoaktywne, harminę i harmalinę, wpływające na receptory serotoninowe. Na jego bazie południowoamerykańscy szamani wytwarzają w wielogodzinnym procesie napój o nazwie „ayahuasca” (wym. ajałaska), co ma oznaczać dosłownie „pnącze duszy”.

Ilustracje: Aleksandra Stanglewicz
Ilustracje: Aleksandra Stanglewicz

W trakcie seansu intonuje się icaros, czyli ceremonialne pieśni, odbywają się także rytualne tańce i okadzanie. Występujące w napoju substancje powodują zmianę świadomości. Nierzadko pojawiają się efekty uboczne, takie jak wymioty i biegunka.

Ayahuascę spożywa zarówno szaman, jak i „pacjent”. Stan uniesienia łączy się z doznawaniem wizji, w których człowiek ma łączyć się z przodkami i odnajdywać przyczyny klątw i uroków, a po całym doświadczeniu powinien stać się oczyszczony i odrodzony.

Mocniejsza melisa

Pieprz metystynowy (Piper methysticum), znany również jako kava, to gatunek pochodzący z wysp Mikronezji i Vanuatu. Wytwarzany z niego napar spożywa się na większości wysp południowego Pacyfiku, gdzie znany jest przede wszystkim ze swoich właściwości uspokajających, obniżających gniew, niwelujących agresję. Kluczową rolę w tym procesie odgrywają rozpuszczalne w wodzie związki zwane kawalaktonami.

Ilustracje: Aleksandra Stanglewicz
Ilustracje: Aleksandra Stanglewicz

Sposób przyrządzania, a zatem również i intensywność działania napoju różnią się w zależności od miejsca jego pochodzenia. Za najmocniejszą uchodzi kava przygotowywana na Vanuatu, ponieważ wykorzystuje się tam świeże korzenie rośliny. W niektórych wioskach istnieje zwyczaj częstowania kavą przybyłych gości, którzy racząc się naparem, okazują gospodarzom pokojowe nastawienie. Spożywanie kavy posiada również niezbywalny, duchowy wymiar – ma pośredniczyć między człowiekiem a Vu, siłą ducha.

Napar był także stosowany w XVII w. przez europejskich żeglarzy w celu złagodzenia choroby morski.

Artykuł pojawił się w numerze: Psychodeliki. Nadzieja dla duszy i umysłu?