Łukasz Tischner: Po co człowiek świętuje? Jaką potrzebę zaspokaja świętowanie?
Bartłomiej Dobroczyński: Na świętowanie i rytuał można spojrzeć z perspektywy budowania tożsamości. Najchętniej odwołuję się do definicji mówiącej, że rytuał to właściwie odgrywanie mitu. Człowiek jest istotą naturalnie zmitologizowaną. Niezależnie od tego, czy ktoś nazywa się Skóra ze Starego Szałasu czy Richard Dawkins, potrzebuje mitu i rytuału jako pewnej mnemotechniki pozwalającej budować i wzmacniać tożsamość. Wybitny szwajcarski psycholog Ernest Boesch wskazuje na dwie postaci mitu. Pierwsza to mit zbiorowy, czyli mit społeczny, grupowy, klanowy, plemienny czy narodowy. Druga to postać indywidualna, którą nazywa fantazmatem. Każdy człowiek posiada pewien zespół wyobrażeń, które definiują jego tożsamość. To jest właśnie ten mit indywidualny. Trzeba jednak pamiętać, że także ten rodzaj mitu ma źródła w tym, co wspólnotowe.
Pojęcie mitu trzeba rozumieć szeroko jako narrację, która przynosi nam odpowiedź na cztery pytania Kanta: Co mogę wiedzieć? Co powinienem czynić? Czego się mogę spodziewać? Kim jest człowiek? To jest opowieść, która scala wiedzę naukową,…