Grzegorz Strzelczyk: Na miłość bez wątpienia można spojrzeć zarówno z perspektywy biologii, jak i religii. W języku i jednej, i drugiej istnieje jednak zagrożenie zubożenia jej fenomenu. Redukcji do poziomu, w którym dany język czuje się najbardziej komfortowo…
Jerzy Vetulani: Z biologicznego punktu widzenia miłość niewątpliwie ogłupia. Gdy bada się, jak wyglądają u samic szczurów kolce synaptyczne na neuronach hipokampa – a na ich podstawie można ocenić, jak duża jest „intelektualna” (w przypadku szczurów powiemy: „poznawcza”) aktywność mózgu – to w czasie rui ich liczba spada. Szczurzyca nie jest wówczas zajęta myśleniem. Potwierdzałyby to badania robione również u ludzi. Sprawdzano np., jak wygląda aktywność mózgu w przypadku miłości romantycznej i macierzyńskiej, pokazywano dziewczynie zdjęcie jej przyjaciela, a matce fotografię jej małego dziecka. Okazało się, że pewne części mózgu były aktywne tak samo mocno – te odpowiedzialne za emocje, jądra migdałowate czy kora wyspowa. Natomiast jeśli przy miłości macierzyńskiej aktywowały się również pewne miejsca w korze związane z właściwościami kognitywnymi, to pozostawały one zupełnie ciemne przy miłości romantycznej – w jej przypadku po prostu przestajemy racjonalnie myśleć.
Właśnie wskazał Pan, jak się zdaje, poziom, na którym język biologicznego opisu jest u siebie. Natomiast w religii miłość można nadmiernie…