Panowie – czy są także panie?, tak – sądzę, że przedstawiono Państwu dość szeroki zakres moich poglądów i nie zamierzam wiele dodawać do tego, co już powiedziano[1]. Chciałabym wyostrzyć to, co Alan Anderson nazwał „radykalnością kryzysu”, tak jak ją postrzegam. Spróbuję Państwu pokazać, że w pewien sposób odnosi się ona do obu referatów.
Najpierw chciałabym jednak powiedzieć jedną rzecz, która po referacie p. Everetta może nie być już taka oczywista: nie jestem ani kryptobaptystką, ani kryptochrześcijanką! Z urodzenia jestem Żydówką, a jeśli chodzi o religię, to nie przynależę do żadnego Kościoła, żadnej Synagogi ani żadnej denominacji.
Oczywiście zawsze, gdy coś się napisze, pośle w świat i upubliczni, każdy może z tym zrobić, co mu się podoba – i tak powinno być. Nie spieram się o to. Nie chodzi o to, by zabiegać o utrzymanie kontroli nad myślami, które wcześniej należały tylko do nas. Należy raczej wyciągnąć lekcję z tego, co inni…