Wydaje się, że u progu trzeciej dekady XXI w. z powyższym twierdzeniem nie powinno być żadnych problemów. Już Hegel zauważył, że niemiecki wyraz Geschichte (historia) zawiera w sobie zarówno pojmowane czysto faktograficznie zdarzenia mające miejsce w przeszłości (res gestas), jak i zupełnie subiektywną, tworzoną przez historyków opowieść o nich (historiam rerum gestarum). Jedno z drugim jest nierozerwalnie złączone. Nie ma historii bez opowieści o niej. Suche fakty nie wpływają na ludzkie emocje i są zupełnie bezużyteczne z punktu widzenia (tu jeszcze jedno ciekawe pojęcie) polityki historycznej. Dlatego byłem zdumiony, gdy dwa lata temu, będąc w Muzeum Powstania Warszawskiego na debacie zatytułowanej Pamięć powstań – prawda, fałsz i polityka, słyszałem, jak jeden z panelistów, dr Łukasz Michalski, gorączkowo wymieniał liczby polskich ofiar poległych na różnych frontach II wojny światowej, dodawał…
Poeta, dziennikarz. Autor tomu poetyckiego Ikonoklazm. Współpracuje z tygodnikiem „Polityka” i „Rzeczpospolitą”.