Lawina dystopijnych diagnoz stanu środowiska naturalnego zdecydowanie przybiera na sile. Wśród głównych przyczyn postępującej katastrofy klimatycznej wskazuje się m.in. globalny system żywnościowy. A w jego ramach – hodowlę przemysłową zwierząt na ubój. Cywilizacyjna wszechobecność mięsa ściąga na siebie krytykę nie tylko sozologów, lecz także: etyków, epidemiologów, dietetyków czy lekarzy. Zewsząd można dziś usłyszeć apele o ograniczenie konsumpcji białka zwierzęcego i zachęty do przejścia na dietę roślinną. Dyskusje pod tym pręgierzem, szczęśliwie dla mięsożerców, na tym się wszakże nie kończą. Mięso z uboju ma silną, wolną od negatywnych konsekwencji, konkurencję: hodowlę mięsa in vitroz komórek pobranych od żywego zwierzęcia oraz roślinne zamienniki mięsa, które coraz skuteczniej naśladują jego smak, zapach i teksturę, a nawet mogą „krwawić” po przecięciu. Chociaż z hodowlą laboratoryjną wiążą się analogiczne (i analogicznie dalekie od zasadności) wątpliwości konsumenckie jak w przypadku żywności modyfikowanej genetycznie, pestycydów czy rozmaitych dodatków spożywczych, postrzega się ją jako wielką szansę na stworzenie bardziej zrównoważonego systemu żywnościowego. Jest to także idealny poligon dyskusji o naukowo-technicznych próbach ingerowania w naturalne procesy w przemyśle rolno-spożywczym. Analitycy potencjału tej technologii zachowują ostrożny optymizm i liczą, że ma ona…
Specjalista w zakresie komunikacji naukowo-technicznej, publicysta popularnonaukowy, kurator projektów naukowo-artystycznych, analityk trendów. Doktorant w Instytucie Nauk Humanistycznych na SWPS w Warszawie. Bada zależności między zmianami społeczno-kulturowymi a nauką, techniką, designem i sztuką. Założyciel i prezes https://highculture.pl/