Podszedłszy, rzuciła mu się do nóg. Podniósł
ją ruchem niemal zbyt gwałtownym jak na
swą godność, nie pozwoliwszy, by ucałowała
naznaczony krzyżem safianowy pantofel; zamiast
tego podsunął jej pierścień do pocałowania.
Tomasz Mann, Wybraniec
(tłum. Anna M. Linke)
Z monarszego przepychu papiestwa zostało niewiele. Paweł VI odłożył tiarę, a Jan Paweł II zrezygnował z pluralis maiestaticus i sedia gestatoria, którą – jak chce anegdota – jego sekretarz zamierzał sprzedać pewnemu polskiemu biskupowi w przekonaniu, że jemu jeszcze może się przydać. Wreszcie Franciszek odmówił założenia słynnych czerwonych pantofli, pozostając w znoszonych „prywatnych” butach. Wciąż kultywowany jest natomiast – a może lepiej: bywa – jeden spektakularny relikt imperialnej świetności dworu papieskiego: pocałunek składany na Pierścieniu Rybaka przez niektórych gości papieża. Ten hołdowniczy gest wywołuje dziś niemałe kontrowersje. I wrażenie, że choć papiestwo…