Poznałem jego książki na I roku studiów. Kurs wprowadzający do filozofii prowadził znakomity wykładowca, który analizowane teksty uzupełniał przykładami z literatury pięknej i z prac popularnonaukowych. Gdy więc biedziliśmy się nad Kartezjuszem, Lockiem i Kantem oraz pytaniami o to, które elementy naszego poznania są wrodzone, a które nabyte dzięki doświadczeniu, nasz nauczyciel przyniósł Antropologa na MarsieSacksa. Przeczytał fragmenty jednego z rozdziałów, a nasza trójka – zajęcia były prowadzone dla kameralnej grupy – słuchała ich niczym nieco smutnej baśni albo opowieści o niezwykłej, dalekiej krainie. Bohaterem był Virgil, mężczyzna niewidomy od wczesnego dzieciństwa, ceniony masażysta, wiodący spokojne życie. Gdy miał 50 lat, okazało się, że otrzymał w przeszłości błędną diagnozę i po stosunkowo prostym zabiegu zdjęcia katarakty będzie mógł odzyskać wzrok. Mimo pewnych wahań zdecydował się na operację. Inaczej jednak niż w przypadku opisanych w Nowym Testamencie Jezusowych cudów niewidomy…
Redaktor miesięcznika "Znak", absolwent MISH UJ. Dr filozofii na podstawie pracy obronionej na Wydziale Filozoficznym UJ pt. "Bóg umarł. Dzieje i analiza pewnego filozoficznego wyroku śmierci"