Subskrybuj
fot. Bettmann Getty
Filozof, politolog, publicysta uznawany za ucznia Isaiaha Berlina. Wykładał m.in. na Uniwersytecie Oksfordzkim, Uniwersytecie Harvarda i Yale. Obecnie emerytowany profesor myśli europejskiej w London School of Economics.

Steven Pinker myli się w sprawie przemocy i wojny

Istnieje wpływowa grupa wybitnych myślicieli, dla których przemoc jest objawem swego rodzaju zacofania. Przekonują nas oni, że w nowoczesnym świecie wojny praktycznie zanikły. Największe mocarstwa nie doświadczają konfliktów wewnętrznych ani nie mają najmniejszej ochoty wojować ze sobą nawzajem. Zamiast tego przewodzą rozwojowi demokracji, przyswajaniu oświeceniowych wartości oraz ekspansji dobrobytu – epoce postępu, jakiej świat dotąd nie zaznał.

Wprawdzie minione stulecie uchodzi na tym tle za skąpane we krwi, jest to ponoć jednak subiektywne odczucie tych, którym przyszło w nim żyć. Z naukowego punktu widzenia liczba ludzi zabitych w konfliktach zbrojnych nieprzerwanie maleje i nie ma powodu zakładać, by ten trend miał się odwrócić. Dokonuje się zatem potężna zmiana – po tysiącleciach krwawych rzezi ludzkość wkracza na ścieżkę Długiego Pokoju.

Tę popularną tezę głosi m.in. Steven Pinker, psycholog i językoznawca z Uniwersytetu Harvarda, autor liczącej niemal tysiąc stron książki Zmierzch przemocy[1], zawierającej dodatkowo imponującą liczbę wykresów i statystyk. Praca ta nie tylko stała się międzynarodowym bestsellerem, ale i zapoczątkowała coś na kształt współczesnej ortodoksji, gdzie o przejściu od przemocy do altruizmu mówi się tak powszechnie, jakby to była oczywistość. Należy przyznać, że Pinker uzasadnia swój pogląd z niesłychaną erudycją, śmiało łącząc rozważania o prehistorii z analizą dzisiejszych czasów. Stara się wykazać przede wszystkim, że świat przednowoczesny był o wiele bardziej…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Jak postępuje moralność