Mężczyzna ma na sobie sportową koszulkę i rozpięty sweter. Średniego wzrostu, zadbany, na łysince starannie zaczesana „pożyczka”. Dowcipy opowiada sprawnie, jakby czytał z książki, między jednym a drugim umiejętnie pozostawia przerwy na śmiech. Otaczające go kobiety zaśmiewają się w rytmicznych sekwencjach. Mężczyzna wypuszcza dym z papierosa. Na budynku, przed którym stoi, widnieje napis: „Sanatorium Uzdrowiskowe”.
Gołdap, początek sierpnia 2007 roku. Dzwoni komórka. Jedna z kobiet odbiera telefon, odchodzi na bok i mówi do słuchawki: „Przywieź mi biały sweter i te spodnie w paski…” „…spodnie ze sztruksu bordowe, koszulę flanelową, może być Taty, papier toaletowy, ile macie. I aksamitkę zieloną do włosów, jest u mnie w szafie…”, prosiła o potrzebne rzeczy w liście do rodziny inna kobieta, którą zimą 1982…
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum
- Pełny dostęp do wszystkich artykułów
- Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
- Archiwum numerów zawsze pod ręką