Pisanie na temat homoseksualizmu jest zajęciem dość niewdzięcznym. Każdy, kto w tej sprawie zabiera głos, zmuszony jest do wyrażenia własnej oceny. I tu bardzo łatwo można zostać posądzonym o nietolerancję, względnie o sprzyjanie homoseksualnemu sposobowi bycia. Bo przecież homoseksualizm to nie tylko związki partnerskie, ale i również pewna wizja człowieka i świata. Dodatkową trudnością jest niemalże niemożliwe do uniknięcia mimowolne wikłanie się piszącego w zagadnienia społeczno-polityczne. A to jeszcze bardziej podgrzewa atmosferę wokół podjętej problematyki. Tak więc każda, nawet czysto filozoficzna próba analizy homoseksualizmu zostaje wplątana w kwestie pozafilozoficzne. Chciałbym jednak nieco odejść od prób analizy samego zjawiska na rzecz rozstrzygnięcia pytania o to, czym wyraża się tolerancja (względnie nietolerancja) względem osób…