Rosnące powoli poczucie odpowiedzialności mieszkańców ziemi za ochronę środowiska naturalnego nie zaowocowało jak dotąd żadną filozoficznie czy religijnie ugruntowaną etyką. Utylitarystyczny punkt widzenia nie został w żadnej sferze naszej cywilizacji poważnie zakwestionowany. Dla ekologii jest jednak coraz lepszy klimat. Jeszcze w latach 50., kiedy kryzys ekologiczny był dopiero w zarodku, wielu teologów chwaliło chrześcijańskie odsakralizowanie natury jako warunek sprzyjający rozwojowi cywilizacji. Dziś z kolei ponowne odkrycie świętości natury zdaje się jedyną drogą do prawdziwie głębokiej zmiany stosunku człowieka do świata naturalnego.
Raport ONZ Zmiany klimatyczne 2007, będący wynikiem sześcioletniej pracy tysięcy naukowców, odpowiedzialnością za negatywne zmiany klimatyczne obciąża działalność człowieka. Eksperci twierdzą, iż jeśli emisja gazów cieplarnianych nie zostanie ograniczona, to średnia temperatura na Ziemi podniesie się o 1,8 do 6,4 stopnia. Spowoduje to nie tylko wyższe temperatury, ale także nasilenie ilości i intensywności różnych kataklizmów pogodowych, takich jak powodzie, huragany, cyklony, wichury, susze, tornada czy gwałtowne burze. Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, iż z powodu zmian klimatycznych ginie około 150 tys. osób rocznie. Tak oto „praktyczny nihilizm w podejściu do świata natury” (Jürgen Moltmann) wydał swoje owoce i wymusza obecnie podjęcie wysiłku uratowania tego, co się da, i zmiany dotychczasowego podejścia. Oto pierwszy raz i od razu tak jednoznacznie wskazano na…