Trafiłyśmy się sobie
Starsza pani w lekko żółtych okularach. Za późno odkrywam je na tej twarzy – już nietaktownie zapytałam o numer autobusu do śródmieścia, bo ja rozkładu jazdy nie mogę odczytać. “Ja też nie” – mówi pani, która później okaże się Krystyną. Dwie stare, niedowidzące kobiety jadą razem autobusem prawie godzinę. Chwilę temu nie znały się w ogóle. Teraz mają sobie mnóstwo do powiedzenia. Szczerze, nic nie udając, jedna demonstruje drugiej – i nawzajem – co jeszcze można, czym się da cieszyć i wzbogacać, gdy się już nie może zwyczajnie czytać książek… Wystawy można oglądać dzięki pomocom optycznym, w które szczęśliwie wyposaża nas ta sama genialna terapeutka, nasza pani Grażyna, znająca się tak świetnie na ludziach, nie tylko na ich oczach, okularach i lupach. Krystyna propaguje Uniwersytet Trzeciego Wieku, ja –…