Subskrybuj
Dziennikarz, zastępca redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”. Od początku europejskiego kryzysu migracyjnego w 2014 r. zajmuje się głównie tematyką związaną z uchodźcami i migrantami. W latach 2005–2010 redaktor miesięcznika „Znak”.

Konkurs na wspólną przeszłość

W weekend niepodległości prawdziwym przebojem wdarły się na rynek w Mitrowicy flagi łączone: z jednej strony Albania, z drugiej Ameryka. Są też najdroższe, bo trzeba je szyć z grubszego materiału. Czarny, dwugłowy orzeł albański przebija niestety na amerykańskie pasy.

Albańskojęzyczny dziennik „Express” z Prisztiny od razu zwraca na siebie uwagę. Pierwsza strona wyszła dziś w formie nekrologu. Na trzech fotografiach: Nikola Paszić, Josip Broz Tito, Slobodan Miloszewić. Trzy Jugosławie: królewska, socjalistyczna i nacjonalistyczna. Pod spodem, na czarnym tle, napis „Fuck YU (1913–2008)”. Lecz w dniach, kiedy Kosowo ogłasza z dawna wyczekiwaną niepodległość, w żałobnych barwach drukuje się też serbski „Blic”. „17 lutego 2008 – nowa data w historii Serbii” – krzyczą tytuły – „Zagarnięte Kosowo”. Na zdjęciach pierwsze, spontaniczne zamieszki, które wybuchły w Belgradzie na wieść o tym, co stało się na południu. Deklaracja niepodległości, uroczyście odczytana przed chwilą w parlamencie, którą kosowscy Albańczycy interpretują jako symbol ostatniego etapu rozpadu Jugosławii, dla wielu Serbów oznacza początek nowych turbulencji na Bałkanach. Podczas pierwszej demonstracji, która jutro, w poniedziałek, szesnaście minut przed pierwszą po południu (1244 to numer rezolucji Rady Bezpieczeństwa w sprawie Kosowa) zacznie się w północnej Mitrowicy, niektórzy z nich znów będą wykrzykiwać nazwisko Miloszewicia….

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Kazus bałkański. Europa między suwerennością a samostanowieniem