DrobiazgiWięc tak: chcę, aby było, aby trwało to, co już ma swoje miejsce w moim życiu. Na przykład: niechętnie żegnam się z czymś, co zajęło, zawłaszczyło i wypełnia jakąś porę dnia, dzień tygodnia czy miesiąc w roku. To wszystko nadaje rytmy, wśród których czuję się bezpieczna – nie muszę tak szybko się rozglądać. Są to rzeczy ważne i drobiazgi. Trzeba się pilnować, by jednak odróżniać drobiazgi od rzeczy ważnych. Tego wymaga zasada oszczędzania kapitału żałoby. Straconym drobiazgom trzeba ten kapitał przydzielać ostrożnie, po okruchu. Prawie nie ma żałoby po rozbitym kubku, który służył trzydzieści lat. Prawie – bo jednak jest moment zasmucenia i wdzięczności – po raz ostatni – że był, taki już swojski, przez kogoś kiedyś podarowany albo znaleziony na półce pustawego sklepu. Drobiazgi. I żałoby nie po drobiazgach, żałoby jak blizny: powolne, niepełne zarastanie ogromnych ubytków. Im…
Z wykształcenia filozof i teolog. W latach 1961–1983 była redaktorem i sekretarzem redakcji miesięcznika „Znak”. W latach 70. współtworzyła ruch hospicyjny w Polsce i pierwsze polskie hospicjum w Nowej Hucie. Przez pięć lat pomagała terminalnie chorym jako wolontariuszka. W latach...