,,Jestem chrześcijaninem dzisiaj. To jest jakaś przynależność.
To jest jakaś wartość, to jest przede wszystkim godność.
Dzięki temu jestem we wspólnocie. Nie jestem sam.
Na czym dzisiaj polegać miałaby ta nowa świadomość?
Że będę bardziej Chrystusowy, że bardziej świadomie
nawiążę z Nim kontakt osobisty, że będę żył wiarą,
która nakłada na mnie pewne zobowiązania”
(Jan Góra OP[1])
Gdyby Karol Wojtyła nie został papieżem, nie byłoby spotkań lednickich, gdzie młodzież jednoczy się wokół Chrystusa i manifestuje swój wybór. Czy będzie ona w stanie podjąć trudne zobowiązania na trwałe? Czas pokaże. Radosny rytuał przejścia przez bramę–Rybę nad Lednicą powinien być inicjacją w dojrzałość chrześcijańską (brama, drzwi i próg zawsze stanowiły ważne symbole w rytuałach przejścia). Jednak część ludzi boi się wiary powiązanej z silnymi emocjami, nie doceniając ich roli w mozolnym, ale nigdy nudnym budowaniu autentycznej wspólnoty. Masowe, transmitowane przez media przeżywanie odchodzenia Jana Pawła II w 2005 roku, sprowokowało kolejne pytania o trwałość i siłę…