Kiedy zbliża się Boże Narodzenie wypada pisać zbożnie, podniośle, a przynajmniej koncyliacyjnie. Trudno o słodszy w swej poczciwości obrazek niż rodzina zgromadzona przy wigilijnym stole:sianko pod obrusem, pełna świecidełek choinka, opłatkowe życzenia, prezenty mające cieszyć bezinteresownością daru, a nie starannie zatartą ceną ze sklepu, tradycyjne potrawy, od wieków te same i od wieków tak samo wzruszające kolędy, wolne nakrycie pozostawione dla niespodziewanego gościa, nawet zwierzęta jakoby odzywające się w tę noc ludzkim głosem. Jakże z takiej okazji powracać do tego, co jątrzy, niepokoi albo nawet boli? Jak mówić o tym, co dzieli, kiedy jest to wieczór pojednania i dobrych życzeń? A już na pewno nie wypada przy takiej okazji wspominać o przebrzydłej polityce. Zacna słodycz i zbożne ciepło….
Pisarz, publicysta, obieżyświat. Wydał między innymi powieść S.O.S., tomy esejów filozoficznych: Wołanie o sens oraz Paradygmat.