10 kwietnia 2010 roku był najtragiczniejszym dniem w historii III Rzeczypospolitej. Pod Smoleńskiem, niedaleko miejsca kaźni polskich oficerów zamordowanych w Katyniu, zginęła w katastrofie lotniczej liczna reprezentacja najwyższych władz cywilnych i wojskowych, w tym prezydent Lech Kaczyński z małżonką, a także przedstawiciele Rodzin Katyńskich, duchowieństwo różnych wyznań chrześcijańskich, funkcjonariusze BOR i załoga samolotu. Polegli, wypełniając misję. Chcieli być w Katyniu, żeby oddać hołd rodakom w siedemdziesiątą rocznicę ich męczeńskiej śmierci. W jakiś sposób dołączyli do tamtej listy ofiar.
Ogrom narodowej tragedii jest porażający. Po ludzku patrząc, nie sposób odczytać jej sensu. Nie podejmujmy teraz próby racjonalizacji. Pozostaje oddanie hołdu tragicznie zmarłym i obowiązek pamięci o ich ofierze. W sercach wielu z nas na zawsze pozostanie ból po stracie…
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum
- Pełny dostęp do wszystkich artykułów
- Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
- Archiwum numerów zawsze pod ręką
Artykuł pojawił się w numerze:
Korporacja z ludzką twarzą