Wyborcy dysponują szeroką gamą możliwości wpływania na decyzje rządzących – od udziału w powszechnych wyborach, przez inicjatywy wyborcze i najróżniejsze formy protestów, po dziennikarstwo obywatelskie. Niektórym to jednak nie wystarcza i sami próbują zdobyć władzę – tworząc własne partie. Przykładów tego typu inicjatyw nie trzeba szukać daleko: na Węgrzech i w Czechach w ostatnich wyborach weszły do parlamentu partie wywodzące się właśnie z ruchów obywatelskich. Czy jednak tego typu działania mogą być źródłem odnowy debaty publicznej i polepszenia jakości elit rządzących? Czy wraz z wejściem do parlamentu ruch społeczny jest skazany na porzucenie swoich ideałów i przekształcenie się w kolejną zinstytucjonalizowaną partię polityczną?
Herbaciany ruch „zwykłych Amerykanów”W ostatnich latach najsłynniejszą partią obywateli była oczywiście amerykańska Tea Party (chociaż w…