Subskrybuj
Absolwent politologii na UJ, b. pracownik Ambasady RP w Kuala Lumpur. W „Znaku” publikował m.in. reportaże z Azji Południowo-Wschodniej. Kazachstan odwiedził we wrześniu 2017 r.

Przyszłość w partiach obywateli

Zarówno w Polsce, jak i na świecie wyborcy są coraz bardziej rozczarowani elitami politycznymi. Jednak wciąż nie widać zadowalającej alternatywy dla demokracji reprezentacyjnej. Czy receptą na kryzys elit mogą być partie obywateli?

Wyborcy dysponują szeroką gamą możliwości wpływania na decyzje rządzących – od udziału w powszechnych wyborach, przez inicjatywy wyborcze i najróżniejsze formy protestów, po dziennikarstwo obywatelskie. Niektórym to jednak nie wystarcza i sami próbują zdobyć władzę – tworząc własne partie. Przykładów tego typu inicjatyw nie trzeba szukać daleko: na Węgrzech i w Czechach w ostatnich wyborach weszły do parlamentu partie wywodzące się właśnie z ruchów obywatelskich. Czy jednak tego typu działania mogą być źródłem odnowy debaty publicznej i polepszenia jakości elit rządzących? Czy wraz z wejściem do parlamentu ruch społeczny jest skazany na porzucenie swoich ideałów i przekształcenie się w kolejną zinstytucjonalizowaną partię polityczną?

Herbaciany ruch „zwykłych Amerykanów”W ostatnich latach najsłynniejszą partią obywateli była oczywiście amerykańska Tea Party (chociaż w…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Piękni dwudziestoletni idą po władzę