Niemcy kiedyś lubili śpiewać Deutschland, Deutschland über alles, über alles in der Welt. U nas poczucie własnej wartości wyrażało się w (tetmajerowskiej) raczej prostackiej rymowance wolę polskie g… w polu, niż fiołki w Neapolu. Widocznie megalomania wchodzi w skład każdej narodowej tożsamości. Gorzej, jeśli do wychowywania tej tożsamości zabierze się paranoik węszący wszędzie zagrożenia i spiski. Ziemia nie jest rajem, pełno tam szaleńców, ale histeryczna podejrzliwość bywa bardzo złym doradcą. Niestety, media to lubią, więc piszący musi pokazywać, że jest szczwanym lisem, nie nabierze się na piękne słówka, zawsze wytropi trupa w szafie. Taki zgryz nie sprzyja jednak budowaniu międzyludzkiego zaufania. A bez tego zaufania wszyscy szybko zdechniemy w opancerzonych bunkrach. Dlatego moją opowieść poprowadzę w staroświeckiej konwencji, głosząc jak być powinno, choć nie jest. Ktoś przypomni, że tak się sześciolatkom opowiadało bajki z morałem. Ale może ja naprawdę wierzę, że krasnoludki są na świecie… *** Z końcem PRL pojawia się coraz częściej temat tożsamości narodowej, nie tylko w publikacjach poza cenzurą, ale i w obszarze kontrolowanym przez władze komunistyczne, gdyż nawet partia…
Pisarz, eseista, literaturoznawca, stały współpracownik dwumiesięcznika „Arcana”.